Posty

Rozdział 12

 Pogadaliśmy z Borysem o starych czasach. Po czym podał mi adres magazynów starego Roba. Borys zawsze był życzliwy i przyjacielski. Wiedziałam, że dobrze robię, kontaktując się z nim, bo pamiętałam jak podczas naszej ostatniej rozmowy szczerze powiedział, że ZAWSZE mogę do niego zadzwonić w potrzebie. Byliśmy dobrymi przyjaciółmi w „ moim życiu przed Zakonem”. A i teraz się najwidoczniej niewiele zmieniło. Borys nie wnikał po co mi informacje od niego, więc nie musiałam mu nic mówić.                                  *** Przedyskutowałam sprawę z Vi i Markiem. Wspólnie postanowiliśmy, że do magazynów pojedzie ze mną Marek. Chodziło mi o to, żeby Roman nic nie podejrzewał, ale nie przekazałam tego reszcie ekipy, argumentując swoją decyzję praktycznością.  Powiedziałam że bezpieczniej nam będzie dwójkami (niby). Poza tym wiedziałam, że Romanowi nie chodzi o Vi, więc nic jej nie zrobi. Zresztą umi...

Rozdział 11

 Po rozmowie z Markiem udałam się do łazienki ze względu, której wybrałam akurat ten pokój. Chciałam wziąć prysznic i pomyśleć. Trochę znałam te okolice. Wiedziałam do kogo się udać po informację, choć osoba ta nie była członkiem zakonu. To był mój znajomy z dawnych lat, który jeszcze do niedawna tu mieszkał. Wszędzie byli tacy informatorzy. Byli członkowie Zakonu albo ludzie którym pomogliśmy. Gdy wyszłam z łazienki, Marka już nie było. I dobrze. Zaczęłam szukać mojego starego organizera w skórzanej torbie. Długo grzebałam, aż dostałam się do samego dna. Na szczęście go znalazłam. Przełożyłam kartki do odpowiedniego miejsca, i znalazłam telefon do Borysa. Choć nie wiedziałam czy numer jest aktualny. Z tylnej kieszonki podróżnej torby wyciągnęłam moją składaną komórkę. Wbiłam cyfry, i czekałam na sygnał. Na szczęście był. Numer był aktualny, ale czy po tylu latach nadal należał do Borysa?  – Halo? - Odezwał się głos po drugiej stronie. Od razu go rozpoznałam. To był mój dawny ...

Rozdział 10

   Wróciłam do reszt zebranej we wspólnej jadalni. Szef kazał nam znaleźć pozostałe trumny, i dowiedzieć się co właściwie dzieje się w tym mieście. Nie wiedzieliśmy od czego zacząć. Trudno mi było przebywać w obecności Romana. Jedliśmy wszyscy w milczeniu. Nagle Pawlo wstał. – Nie wiem jak wy, ale ja wracam do Zakonu! – Rzekł ze zdecydowaniem w głosie. – Jak to? Czemu? - Zapytał zaskoczony Marek. – Nie oszukujmy się! Nie mamy żadnego planu! Praktycznie „ chodzimy po omacku”! Gdzie chcecie szukać tych zaginionych trumien? Macie jakiś pomysł gdzie mogą być? Bo ja żadnego! Dlatego pakuję się i wracam, a wy róbcie co chcecie!  Nie mogłam się z nim nie zgodzić. Sama myślałam o wyjeździe, ale podpadłam już szefowi. Nie chciałam więcej „ stracić w jego oczach”. Poza tym Wojtek zasługiwał na pomstę! Nie mogłam porzucić tej sprawy. Spojrzałam na Marka. – Co myślisz? - Spytałam.  – W sumie ma rację! - Wtrąciła się VI. - Boss kazał nam dokończyć misję, a sam nic nie wie! Strac...

Rozdział 9

- Jak się trzymasz Anika?- Zapytał boss, z troską w głosie co mnie naprawdę zaskoczyło , bo nie było zachowaniem typowym dla szefa. - O co ci chodzi szefie?- Odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Siadając w jednym z foteli, już w swoim pokoju, do którego przeszłam niespiesznie z komórkowym telefonem. -Marek mi wszystko wyjaśnił. Wiem że znałaś trochę Wojtka. Morze nawet lubiłaś. O to pytam! - Rzekł boss .- To co zrobiłaś, to było konieczne. Postąpiłaś słusznie.- Kontynuował. Wiedziałam o tym i bez jego zapewnień. Choć miło było je usłyszeć. Milczałam. Co miałam powiedzieć? Pierwszy raz zabiłam kogoś ze swoich. Z Zakonników.  Potępionych- zabiłam setki, ale innego łowcę musiałam zabić po raz pierwszy. Jednak w życiu przeżyłam już gorsze rzeczy z którymi musiałam się pogodzić, i przejść do porządku dziennego. - Radzę sobie szefie.- Odparłam bez cienia wahania w głosie. Teraz to on milczał. Może nie wiedział co powiedzieć. To było nietypowe. Nie na darmo znajdował się na najwyższym sta...

Rozdział 8

Roman szedł w stronę pokoju kierownika hotelu, gdzie znajdował się telefon stacjonarny. Wiedziałam o tym bo sama pytałam o ten telefon na wypadek gdyby padła mi bateria w komórce, a musiałabym pilnie zadzwonić. Ukryłam się za futryną drzwi. Widziałam jak Roman podnosi słuchawkę stacjonarnego aparatu, i wybiera numer.  Nasłuchiwałam. -Szefie! Jeden z głowy. Sama go zabiła.- Powiedział bez wstępów Roman do kogoś po drugiej stronie. Zadrżałam zrozumiawszy że mówi o mnie. Usłyszałam własne łomoczące bicie serca.  "Z kim rozmawia?" - Zastanawiałam się Najpierw poczułam przerażenie, potem gniew. Czysty gniew. Furię. "Jak on mógł?!" Zadawałam sobie w głowie pytanie, na które  natychmiast sama odpowiedziałam. "Przecież to Roman!" Przestało mnie to nagle  dziwić. "Zdrajca! Sprzedawczyk!"- Przeklinałam niewiernego łowcę.  "Kogo nazywał szefem?! Naszego bossa, Dimitra?" - Setki pytań nie dawało mi spokoju. - Nie mam za wiele czasu.- kontynuował zd...

Rozdział 7

- To bzdura! - Zaczął nagle drzeć się Roman -  po co wampiry miały by porywać młokosa?! Nawet nie wiedzieli że się na nich szykujemy! Dajcie spokój! - Protestował. "A może wiedzieli?" Pomyślałam, choć był to absurd. Na palcach jednej ręki mogłam policzyć łowców którym nie ufałam z tych czy innych powodów. Między innymi zaliczał się do nich Roman. Żadnej z tych osób nie było w naszej grupie, poza nim! - Jak masz jakieś inne propozycje, stary, to słuchamy! - Odezwał się znacząco Pawlo. Roman zamilczał. - Więc idziemy do dziupli! - Zdecydował Marek. Nikt nie protestował. *** Chwilę później zobaczyliśmy  "stare zamczysko Drakuli" jak w  myślach nazwałam ten zamek . Na grupie też zrobił on duże wrażenie! A jeszcze nie widzieli głęboko ukrytej piwnicy, którą ja już odwiedziłam. Zaskoczył ich naprawdę zaniedbany stan zamczyska, i daleko idące zejście w dół. Z moich zdjąć dysponowali danymi, które w tym przypadku okazały się nieprzydatne. Ktoś pozmieniał pewne elementy.  W ...

Rozdział 6

Spałam długo. Było mi bardzo wygodnie, wyspałam się. Obudziła mnie szarpiąca za ramię Vi. Spojrzałam na  zegarek i promienie słońca wbijające się do wnętrza pokoju, doszłam do wniosku że przespałam dziewięć godzin. Już dawno nie zdążyła  mi się aż tak długa drzemka.  - Mam nadzieje że masz dobry powód by mnie tak brutalnie budzić?! - Spytałam rozdrażniona przyjaciółkę, rozespanym głosem. - Mam bardzo dobry powód! - Odpowiedziała Vi. - Frodo zaginął! *** Z relacji Vi wynikało że wszyscy wstali na śniadanie poza mną i Wojtkiem "Frodo". Grupa wiedziała  od Marka o wcześniejszych zdarzeniach. Uznali że potrzebuje snu. Ale nie pojawienie się chłopaka na wspólnym śniadaniu, w trakcie którego mieli wymyślić plan działania, było dziwne. Po mnie wpadła Vi, ale dała mi odpocząć.  Marek sprawdził pokój Froda,  ale go tam nie zastał.  Nie było go również w całym hotelu, co sprawdziliśmy bardzo dokładnie. Jego komórka nie odpowiadała. Wojtek zaginął. To stało się...