Posty

Zmiany, zmiany, zmiany.

 Witajcie kochani! Wiosna! A wraz z nią ZMIANY, ZMIANY, ZMIANY! Mój fan page będzie poświęcony wszystkim moim trzem blogom! Czyli: 1. ” Read blog” z felietonami na różne tematy; https://ladyfreeread.art.blog/ Ten blog; 2. „Anika- łowczyni potępionych” poświęcony jednemu opowiadaniu; oraz oczywiście 3.” LadyFree opowie Ci...” z różnymi opowiadaniami ; https://ladyfreeopowieci.blogspot.com/?m=1 (dla którego ten fan page był poświęcony do tej pory). Nowa nazwa fan paga to „LadyFree w blogosferze” Link; https://m.facebook.com/LadyFreeopowieci/ Mam nadzieję, że ta zmiana się Wam spodoba i wyjdzie na korzyść. 💖 Poza tym przyszedł czas na nowe logo. Które również mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.😊 Pozdrawiam gorąco! I życzę Wesołych świąt!🐣🐤🐥 LadyFree     

Rozdział 15

Dołączyły do nas właściwie cztery osoby, z których tylko jedna była mi znana. W pomieszczeniu, w którym byliśmy przetrzymywani, najpierw zjawił się nieznany mi stary, niemal się rozpadający wampir (musiał mieć z milion lat). A potem cholerny Roman. Za nim dwa inne wampiry, pewnie pomagierzy starca. Wypełniła mnie furia. Byłam wściekła, że nic nie zrobiłam mimo podejrzeń. Chciałam dowodów i jak skończyliśmy. Mogłam od razu powiedzieć bossowi, czego byłam świadkiem. W momencie gdy zadzwonił po zdarzeniu. A teraz przyjdzie nam głupio zginąć, bo za długo czekaliśmy, zamiast działać! -Ty cholerny zdrajco!!! - Zaczęła bezceremonialnie Vi. - Jak mogłeś?! Jesteś przecież jednym z nas! - Nie jestem! - Odpowiedział Roman, spokojnym, bezemocjonalnym głosem. - Wasz szef chyba się starzeje. Moja historyjka nie była zbyt prawdopodobna, a i tak przyjął mnie do bractwa, jak przewidział to mój mistrz. - Jaka historyjka? - Nie wytrzymałam. - O siostrze zabitej w dziwnych okolicznościach. Dymitr nawet t...

Rozdział 14

Niebo było bardzo zaróżowione, co świadczyło o wietrze na kolejny dzień naszego pobytu tutaj.Wzięłam kąpiel, i mimo zmęczenia zeszłam na posiłek gdzie w jadalni spotkałam Vi. Przedstawiłam przyjaciółce nasz plan. Była tak samo sceptycznie nastawiona jak Marek. Mieliśmy nikłe szanse na powodzenie, Vi uwarzała że jeśli ten który tworzył armie jest bardzo stary, będzie ostrożny. Może nawet po odkryciu zniknięcia trumien z zamku, postanowi porzucić te z magazynu ze względu na zbyt duże ryzyko. Obstawałam przy swoim, przekonana że twórca będzie chciał wiedzieć czy stracił wszystkie ofiary. Mimo nikłych szans, trzeba było spróbować. Misję która nas czekała uznałam na tyle mało istotną, że postanowiłam wtajemniczyć w nią Romana, by nic nie podejrzewał. Miał objąć pierwszą wartę z Markiem pod magazynem. Po drugiej nad ranem miałam ich zamienić z Vi. Zasiedliśmy w czwórkę bez słów do kolacji z gotowym planem. Atmosfera była napięta. Jedliśmy w milczeniu jakąś rybę. Pierwsza postanowiłam opuścić...

Rozdział 13

 Przeszliśmy nie długą ścieżkę, między wielkimi kontenerami robiącymi za magazyny. I dotarliśmy do  szesnastki. Otworzyłam magazyn wręczonym mi kluczem. W środku było sześć przeniesionych trumien. Borys miał rację.  Dzięki mojemu staremu przyjacielowi, trafiliśmy dobrze już za pierwszym razem. Od razu otworzyłam pierwszą z nich. Już nie była pusta. Znajdowała się w niej kobieta  najprawdopodobniej w moim wieku. Blada, zimna, martwa. W trakcie przemiany. Wyjęłam miecz z pod kurtki, bez którego nie ruszam się nigdzie. Położyłam dłoń na twarzy kobiety i przebiłam ją mieczem, następnie odcięłam jej głowę. Przemieniła się w proch. Odwróciłam się, i ujrzałam że Marek robi to samo z innymi trumnami. Podeszłam do kolejnej najbliżej mnie. Była tam młoda dziewczyna. Nastolatka. Zrobiłam co musiałam, nie myśląc o tym. Działając "z automatu". Jest mi trudniej gdy są to prawie dzieci. Razem wyczyściliśmy po trzy trumny. - Co teraz? - Spytałam Marka. - Jeśli je tu pozostawimy, pon...

Rozdział 12

 Pogadaliśmy z Borysem o starych czasach. Po czym podał mi adres magazynów starego Roba. Borys zawsze był życzliwy i przyjacielski. Wiedziałam, że dobrze robię, kontaktując się z nim, bo pamiętałam jak podczas naszej ostatniej rozmowy szczerze powiedział, że ZAWSZE mogę do niego zadzwonić w potrzebie. Byliśmy dobrymi przyjaciółmi w „ moim życiu przed Zakonem”. A i teraz się najwidoczniej niewiele zmieniło. Borys nie wnikał po co mi informacje od niego, więc nie musiałam mu nic mówić.                                  *** Przedyskutowałam sprawę z Vi i Markiem. Wspólnie postanowiliśmy, że do magazynów pojedzie ze mną Marek. Chodziło mi o to, żeby Roman nic nie podejrzewał, ale nie przekazałam tego reszcie ekipy, argumentując swoją decyzję praktycznością.  Powiedziałam że bezpieczniej nam będzie dwójkami (niby). Poza tym wiedziałam, że Romanowi nie chodzi o Vi, więc nic jej nie zrobi. Zresztą umi...

Rozdział 11

 Po rozmowie z Markiem udałam się do łazienki ze względu, której wybrałam akurat ten pokój. Chciałam wziąć prysznic i pomyśleć. Trochę znałam te okolice. Wiedziałam do kogo się udać po informację, choć osoba ta nie była członkiem zakonu. To był mój znajomy z dawnych lat, który jeszcze do niedawna tu mieszkał. Wszędzie byli tacy informatorzy. Byli członkowie Zakonu albo ludzie którym pomogliśmy. Gdy wyszłam z łazienki, Marka już nie było. I dobrze. Zaczęłam szukać mojego starego organizera w skórzanej torbie. Długo grzebałam, aż dostałam się do samego dna. Na szczęście go znalazłam. Przełożyłam kartki do odpowiedniego miejsca, i znalazłam telefon do Borysa. Choć nie wiedziałam czy numer jest aktualny. Z tylnej kieszonki podróżnej torby wyciągnęłam moją składaną komórkę. Wbiłam cyfry, i czekałam na sygnał. Na szczęście był. Numer był aktualny, ale czy po tylu latach nadal należał do Borysa?  – Halo? - Odezwał się głos po drugiej stronie. Od razu go rozpoznałam. To był mój dawny ...

Rozdział 10

   Wróciłam do reszt zebranej we wspólnej jadalni. Szef kazał nam znaleźć pozostałe trumny, i dowiedzieć się co właściwie dzieje się w tym mieście. Nie wiedzieliśmy od czego zacząć. Trudno mi było przebywać w obecności Romana. Jedliśmy wszyscy w milczeniu. Nagle Pawlo wstał. – Nie wiem jak wy, ale ja wracam do Zakonu! – Rzekł ze zdecydowaniem w głosie. – Jak to? Czemu? - Zapytał zaskoczony Marek. – Nie oszukujmy się! Nie mamy żadnego planu! Praktycznie „ chodzimy po omacku”! Gdzie chcecie szukać tych zaginionych trumien? Macie jakiś pomysł gdzie mogą być? Bo ja żadnego! Dlatego pakuję się i wracam, a wy róbcie co chcecie!  Nie mogłam się z nim nie zgodzić. Sama myślałam o wyjeździe, ale podpadłam już szefowi. Nie chciałam więcej „ stracić w jego oczach”. Poza tym Wojtek zasługiwał na pomstę! Nie mogłam porzucić tej sprawy. Spojrzałam na Marka. – Co myślisz? - Spytałam.  – W sumie ma rację! - Wtrąciła się VI. - Boss kazał nam dokończyć misję, a sam nic nie wie! Strac...