Posty

Rozdział 14

Niebo było bardzo zaróżowione, co świadczyło o wietrze na kolejny dzień naszego pobytu tutaj.Wzięłam kąpiel, i mimo zmęczenia zeszłam na posiłek gdzie w jadalni spotkałam Vi. Przedstawiłam przyjaciółce nasz plan. Była tak samo sceptycznie nastawiona jak Marek. Mieliśmy nikłe szanse na powodzenie, Vi uwarzała że jeśli ten który tworzył armie jest bardzo stary, będzie ostrożny. Może nawet po odkryciu zniknięcia trumien z zamku, postanowi porzucić te z magazynu ze względu na zbyt duże ryzyko. Obstawałam przy swoim, przekonana że twórca będzie chciał wiedzieć czy stracił wszystkie ofiary. Mimo nikłych szans, trzeba było spróbować. Misję która nas czekała uznałam na tyle mało istotną, że postanowiłam wtajemniczyć w nią Romana, by nic nie podejrzewał. Miał objąć pierwszą wartę z Markiem pod magazynem. Po drugiej nad ranem miałam ich zamienić z Vi. Zasiedliśmy w czwórkę bez słów do kolacji z gotowym planem. Atmosfera była napięta. Jedliśmy w milczeniu jakąś rybę. Pierwsza postanowiłam opuścić...

Rozdział 13

 Przeszliśmy nie długą ścieżkę, między wielkimi kontenerami robiącymi za magazyny. I dotarliśmy do  szesnastki. Otworzyłam magazyn wręczonym mi kluczem. W środku było sześć przeniesionych trumien. Borys miał rację.  Dzięki mojemu staremu przyjacielowi, trafiliśmy dobrze już za pierwszym razem. Od razu otworzyłam pierwszą z nich. Już nie była pusta. Znajdowała się w niej kobieta  najprawdopodobniej w moim wieku. Blada, zimna, martwa. W trakcie przemiany. Wyjęłam miecz z pod kurtki, bez którego nie ruszam się nigdzie. Położyłam dłoń na twarzy kobiety i przebiłam ją mieczem, następnie odcięłam jej głowę. Przemieniła się w proch. Odwróciłam się, i ujrzałam że Marek robi to samo z innymi trumnami. Podeszłam do kolejnej najbliżej mnie. Była tam młoda dziewczyna. Nastolatka. Zrobiłam co musiałam, nie myśląc o tym. Działając "z automatu". Jest mi trudniej gdy są to prawie dzieci. Razem wyczyściliśmy po trzy trumny. - Co teraz? - Spytałam Marka. - Jeśli je tu pozostawimy, pon...

Rozdział 12

 Pogadaliśmy z Borysem o starych czasach. Po czym podał mi adres magazynów starego Roba. Borys zawsze był życzliwy i przyjacielski. Wiedziałam, że dobrze robię, kontaktując się z nim, bo pamiętałam jak podczas naszej ostatniej rozmowy szczerze powiedział, że ZAWSZE mogę do niego zadzwonić w potrzebie. Byliśmy dobrymi przyjaciółmi w „ moim życiu przed Zakonem”. A i teraz się najwidoczniej niewiele zmieniło. Borys nie wnikał po co mi informacje od niego, więc nie musiałam mu nic mówić.                                  *** Przedyskutowałam sprawę z Vi i Markiem. Wspólnie postanowiliśmy, że do magazynów pojedzie ze mną Marek. Chodziło mi o to, żeby Roman nic nie podejrzewał, ale nie przekazałam tego reszcie ekipy, argumentując swoją decyzję praktycznością.  Powiedziałam że bezpieczniej nam będzie dwójkami (niby). Poza tym wiedziałam, że Romanowi nie chodzi o Vi, więc nic jej nie zrobi. Zresztą umi...

Rozdział 11

 Po rozmowie z Markiem udałam się do łazienki ze względu, której wybrałam akurat ten pokój. Chciałam wziąć prysznic i pomyśleć. Trochę znałam te okolice. Wiedziałam do kogo się udać po informację, choć osoba ta nie była członkiem zakonu. To był mój znajomy z dawnych lat, który jeszcze do niedawna tu mieszkał. Wszędzie byli tacy informatorzy. Byli członkowie Zakonu albo ludzie którym pomogliśmy. Gdy wyszłam z łazienki, Marka już nie było. I dobrze. Zaczęłam szukać mojego starego organizera w skórzanej torbie. Długo grzebałam, aż dostałam się do samego dna. Na szczęście go znalazłam. Przełożyłam kartki do odpowiedniego miejsca, i znalazłam telefon do Borysa. Choć nie wiedziałam czy numer jest aktualny. Z tylnej kieszonki podróżnej torby wyciągnęłam moją składaną komórkę. Wbiłam cyfry, i czekałam na sygnał. Na szczęście był. Numer był aktualny, ale czy po tylu latach nadal należał do Borysa?  – Halo? - Odezwał się głos po drugiej stronie. Od razu go rozpoznałam. To był mój dawny ...

Rozdział 10

   Wróciłam do reszt zebranej we wspólnej jadalni. Szef kazał nam znaleźć pozostałe trumny, i dowiedzieć się co właściwie dzieje się w tym mieście. Nie wiedzieliśmy od czego zacząć. Trudno mi było przebywać w obecności Romana. Jedliśmy wszyscy w milczeniu. Nagle Pawlo wstał. – Nie wiem jak wy, ale ja wracam do Zakonu! – Rzekł ze zdecydowaniem w głosie. – Jak to? Czemu? - Zapytał zaskoczony Marek. – Nie oszukujmy się! Nie mamy żadnego planu! Praktycznie „ chodzimy po omacku”! Gdzie chcecie szukać tych zaginionych trumien? Macie jakiś pomysł gdzie mogą być? Bo ja żadnego! Dlatego pakuję się i wracam, a wy róbcie co chcecie!  Nie mogłam się z nim nie zgodzić. Sama myślałam o wyjeździe, ale podpadłam już szefowi. Nie chciałam więcej „ stracić w jego oczach”. Poza tym Wojtek zasługiwał na pomstę! Nie mogłam porzucić tej sprawy. Spojrzałam na Marka. – Co myślisz? - Spytałam.  – W sumie ma rację! - Wtrąciła się VI. - Boss kazał nam dokończyć misję, a sam nic nie wie! Strac...

Rozdział 9

- Jak się trzymasz Anika?- Zapytał boss, z troską w głosie co mnie naprawdę zaskoczyło , bo nie było zachowaniem typowym dla szefa. - O co ci chodzi szefie?- Odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Siadając w jednym z foteli, już w swoim pokoju, do którego przeszłam niespiesznie z komórkowym telefonem. -Marek mi wszystko wyjaśnił. Wiem że znałaś trochę Wojtka. Morze nawet lubiłaś. O to pytam! - Rzekł boss .- To co zrobiłaś, to było konieczne. Postąpiłaś słusznie.- Kontynuował. Wiedziałam o tym i bez jego zapewnień. Choć miło było je usłyszeć. Milczałam. Co miałam powiedzieć? Pierwszy raz zabiłam kogoś ze swoich. Z Zakonników.  Potępionych- zabiłam setki, ale innego łowcę musiałam zabić po raz pierwszy. Jednak w życiu przeżyłam już gorsze rzeczy z którymi musiałam się pogodzić, i przejść do porządku dziennego. - Radzę sobie szefie.- Odparłam bez cienia wahania w głosie. Teraz to on milczał. Może nie wiedział co powiedzieć. To było nietypowe. Nie na darmo znajdował się na najwyższym sta...

Rozdział 8

Roman szedł w stronę pokoju kierownika hotelu, gdzie znajdował się telefon stacjonarny. Wiedziałam o tym bo sama pytałam o ten telefon na wypadek gdyby padła mi bateria w komórce, a musiałabym pilnie zadzwonić. Ukryłam się za futryną drzwi. Widziałam jak Roman podnosi słuchawkę stacjonarnego aparatu, i wybiera numer.  Nasłuchiwałam. -Szefie! Jeden z głowy. Sama go zabiła.- Powiedział bez wstępów Roman do kogoś po drugiej stronie. Zadrżałam zrozumiawszy że mówi o mnie. Usłyszałam własne łomoczące bicie serca.  "Z kim rozmawia?" - Zastanawiałam się Najpierw poczułam przerażenie, potem gniew. Czysty gniew. Furię. "Jak on mógł?!" Zadawałam sobie w głowie pytanie, na które  natychmiast sama odpowiedziałam. "Przecież to Roman!" Przestało mnie to nagle  dziwić. "Zdrajca! Sprzedawczyk!"- Przeklinałam niewiernego łowcę.  "Kogo nazywał szefem?! Naszego bossa, Dimitra?" - Setki pytań nie dawało mi spokoju. - Nie mam za wiele czasu.- kontynuował zd...