Posty

Rozdział 5

Kilka godzin później pojawiła się obiecana ekipa. W ogóle mnie nie zdziwiło że na czele pięcioosobowej grupy ujrzałam Marka. Marka Czarskigo. Wysokiego, przystojnego, wysportowanego bruneta, który niedawno był u mnie w domu. Czekoladowe oczy łapczywie na mnie patrzyły. "A ten swoje! "- Pomyślałam z lekkim rozbawieniem.  Poza nim trzech mężczyzn i kobieta Viktoria Niecińska, moja przyjaciółka Vi.  Wyszła z auta, z pełnym uśmiechem witając przybyłych. Pewnie zgłosiła się na ochotniczkę. To bardzo piękna kobieta, świadoma swej urody. Vi jest dość wysoka ma metr osiemdziesiąt pięć wzrostu. Na dodatek lubi nosić szpilki. Blond loki ma zawsze w nieładzie, co bardzo jej pasuje. Jest jedną z piękniejszych kobiet w Rotowie. Kocham ją jak siostrę której nigdy nie miałam. Myślę że żywi do mnie te same uczucia. Rozumiałyśmy się od pierwszej chwili. Vi jest jak ja, dlatego nie przegapiłaby okazji na polowanie.  Pozatym jak Marek, na pewno chciała mi pomóc.    *** Liczba przy...

Rozdział 4

Wróciłam do hotelu. Byłam przygnębiona odkryciem. Musiałam podzwonić! Ostrzec Zakon, poinformować Marka i bossa który konsekwentnie nie odbierał telefonu. O swoim odkryciu!  Nie wiedziałam gdzie jest osobnik który przemienił tę dwójkę z piwnicy. Nie wiedziałam również czy liczba trumien wyznacza liczbę planowanych nowo stworzonych. Mogło ich  być więcej. Czekałam cierpliwie na telefon od szefa pakując dodatkową broń do sportowej torby, którą nosiłam na "akcje"  razem z  ukochanym łukiem. Miecz umieściłam  w pochwie przy pasie. Nałożyłam długi, skórzany płaszcz by zamaskować pod nim broń.  Potrzebowałam wsparcia, trzeba też było stworzyć konkretny plan.  Byłam pewna że to co wiedziałam to początki budowania armii dla Pierwszej, by mogła za jej pomocą zniewolić rasę ludzką. Lilith już miała w tym wprawę. Została już raz  powstrzymana przez najlepszego z Zakonu i uwięziona. Wielokrotnie słyszałam te historie. W ZŁP była powtarzana jak mantra. Sześćdz...

Rozdział 3

Na miejsce dojechałam bez większych utrudnień. Było już bardzo późno. Podróż zajęła mi niemal cały dzień. Słońce chyliło się już ku zachodowi. Dotarłam przed zmrokiem jak planowałam.  Zamierzałam wynająć  pokój. Postanowiłam coś zjeść i odpocząć po podróży. Musiałam się też przespać. Niewiele spałam od zdarzenia z Sonią. Musiałam być silna i gotowa na wszystko. Dziupla znajdowała się dwa lub trzy kilometry od hoteli i pensjonatów  które spisałam, na liście mnie interesujących. Wszystko dokładnie sprawdziłam. Nie jeżdżę nieprzygotowana.Odpocznę, zjem i pójdę najpierw na zwiady, a potem załatwić sprawę. *** W dzień te potwory śpią w swoich trumnach. Postanowiłam więc rano wyruszyć sprawdzić jak wygląda "gniazdo", a także ile osobników zawiera. Badanie w ciemnościach nieznanych rejonów mogłoby okazać się zgubne i skończyć się moją śmiercią.  W dzień miałam przewagę. Choć i tak zawsze jestem czujna.  Zameldowałam się w niedrogim, ale porządnym hotelu którego lokaliz...

Rozdział 2

Godzinę później z wysuszonymi włosami, byłam już przebrana w swoje ulubione skórzane spodnie, skórzany gorset, buty motocyklówki i skórzany długi, czarny płaszcz (mimo popołudniowej pory pogoda była chłodna). Marek zdążył wypić swoją kawę, moja wystygła. Usadowiłam się wygodnie w fotelu dla pasażera. W samochodzie Marka jechaliśmy do Zakonu. Nie mogłam uwierzyć że tam zaś wracam.  Związek łowców potępionych- którzy byli  najemnikami, istniał od setek lat. Była to instytucja posiadająca niewielu pracowników w postaci łowców. Polowali oni na wampiry, wilkołaki i inne byty rodem z horrorów. Niewielu wiedziało o istnieniu tego stowarzyszenia. Wtajemniczeni zazwyczaj przeżyli spotkanie z nadprzyrodzonymi.  Porwanie dziecka przez wilkołaka, ucieczka nastoletniej córki z pumołakiem, czy choćby napaść dokonana przez wampira. Takimi sprawami zajmował się Zakon łowców potępionych (ZŁP). Jedyny w Rotowie. Ja znalazłam się wśród nich w podobnych okolicznościach. Należałam do Zakonu (...

Rozdział 1

W wejściowych drzwiach stanęłam czterdzieści pięć minut później. Odłożyłam klucze, i postanowiłam wziąć gorący prysznic dla rozluźnienia spiętych mięśni.  Zaczęłam się rozbierać, gdy zadzwonił leżący na szklanym stole mój stacjonarny telefon. - Anika dlaczego nie odbierałaś jak dzwoniłem wczoraj? - Zapytał stanowczo męski głos po drugiej stronie jak tylko przyłożyłam słuchawkę do ucha. Głos należał do Marka, mojego...  Przyjaciela z którym czasem sypiam. Ten to miał skłonności do przesady. - Dopiero wróciłam, o co chodzi? - Zapytałam dość leniwie, czując okropne zmęczenie. - Jest sprawa! Za dwadzieścia minut u ciebie będę! - Odparł stanowczo rozmówca, i się rozłączył. " Zdążę wziąć prysznic "- pomyślałam. Woda była ciepła i przyjemna. Myślałam o tym co się stało. Co się zmieniło że potępieni potrafili mnie zwieść do tego stopnia że nigdy nie byłam do końca pewna, czy to jeden z nich. Ostatnimi czasy skutecznie się przystosowali.  Niezapowiedziany gość przyjechał po obieca...

Wstęp

Była piękna wrześniowa noc. Księżyc świecił blaskiem pełni, oświetlając uroki mojego miasta Rotowa. Wiedziałam co kryje się w mrokach gdzie nie dochodził blask księżycowej jasności. Spacerując uliczkami, patrolowałam okolice. Nieraz w takie noce trafiałam na ludzi szukających ekscytacji. Niespokojnych mieszkańców. Jakby ich pełnia przywoływała. Nie musiałam długo czekać. Gdy doszłam do parku centralnego, spostrzegłam długowłosą, blond dziewczynę, siedzącą beztrosko na ławce. Ubrana w ciepły, jesienny płaszcz, najwidoczniej nie czuła zimna. Czytała. Zaabsorbowana książką, nawet nie zdawała sobie sprawy z tego że ją obserwuję, a blask księżyca był dla niej najwidoczniej wystarczającym źródłem światła. Ukryłam się w zaroślach, zastanawiając się co tu o tej porze robi to młode dziewczę. Korzystałam z cienia wysokich drzew, o szerokich koronach, dzięki którym byłam nie widoczna.Odpowiadało mi, że przynęta napatoczyła się przypadkiem sama. Głupota młodej dziewczyny zadziwiała. Jakby z wł...